30/05/2026
Cześć, tu Serge.
Jestem dziś trochę zmęczony. Wczoraj do 4 rano lałem piwo w Pierre Dolle, więc wybaczcie, jeśli ten post pachnie bardziej bourbonem niż literaturą.
Na pierwszym zdjęciu jest to, co przez lata nas napędzało. Niektórzy pewnie rozpoznają tam kawałek swojej historii, swojej pracy i swoich wieczorów.
Na drugim zdjęciu znajduje się doskonała wizualizacja naszego podejścia do obsługi. Zawsze staraliśmy się, żeby wszystko było na czas. Jeśli mówiliśmy, że zamówienie będzie za 20 minut, to robiliśmy wszystko, żeby było za 20 minut. Czasem kosztem własnego snu, rozsądku i poziomu kofeiny we krwi.
Nie będę udawał, że rozbieranie miejsca budowanego przez dwa lata nie boli. Boli.
Każda odkręcona śruba, każda zdjęta półka i każdy pusty kawałek ściany przypominają setki ludzi, tysiące rozmów.
Ale życie w gastronomii przypomina trochę grę w planszówki. Czasem trzeba spakować pionki, żeby przejść na następny poziom.
Dlatego nie patrzymy w dół. Patrzymy wyżej.