20/02/2026
9 lutego 2026 roku straciłem dostęp do lokalu, który budowałem od podstaw.
Ponad 600 000 złotych zainwestowane w remont.
Miesiące pracy.
Setki godzin planowania.
Nowa marka, która dopiero zaczynała żyć.
Tego dnia wymieniono zamki w lokalu przy ul. Małachowskiego 9/1 w Sosnowcu.
Bez protokołu. Bez mojej obecności. Bez możliwości zabezpieczenia rzeczy – również prywatnych, należących do mnie i moich pracowników.Katarzyna Kidawa-Kałka
W sieci pojawiły się informacje o rzekomym zadłużeniu przekraczającym 30 000 zł.
To nieprawda.
Na dzień przejęcia lokalu zaległość wynosiła 5 000 zł i – zgodnie z umową – nie stanowiła podstawy do odebrania lokalu.
Nie otrzymałem pisemnego wezwania do zapłaty.
Zaległość miała zostać uregulowana po weekendzie walentynkowym. Do weekendu jednak nie doszło.
Przepadły rezerwacje.
Przepadły podpisane umowy.
Zniszczona została marka, którą dopiero zaczęliśmy budować.
Dziś wartość przejętego majątku wielokrotnie przekracza wysokość zadłużenia.
Nie chodzi tylko o pieniądze.
Chodzi o zasady.
O bezpieczeństwo przedsiębiorców.
O to, czy ktoś może z dnia na dzień pozbawić Cię wszystkiego, na co pracowałeś.
Sprawa nie zostanie zamieciona pod dywan.
Będziemy walczyć o swoje.
Apeluje do właścicieli DOJO Sandy Staszowska o współdziałanie w tej kwestii. W końcu zainwestowaliśmy w to wspólnie.
Jeśli uważasz, że takie sytuacje nie powinny mieć miejsca – udostępnij.
Niech ta historia wybrzmi szeroko.