26/11/2018
Witajcie kochani dawno się nie słyszeliśmy. Niestety ze względów zawodowych byłem odcięty od internetu. Okazało się, że są na tym świecie miejsca w których całymi dniami można obcować z przyrodą ale jest całkowity zakaz buszkraftowania :(. Żadnych ognisk, samodzielnego gotowania czy spania w hamaku. Nie ma tego złego, miałem czas na planowanie kolejnych wypadów do lasu. Zamarzyły mi się samodzielnie zrobione lody, jak przyjdzie siarczysty mróz to taki deser powinien być łatwy do wykonania. Mam nadzieję, że uda mi się zamieścić na stronie jakieś fajne foty.
Zimowe gotowanie to nasza rodzinna tradycja. Poprzedniej zimy w raz z przyjaciółmi, celebrowaliśmy - 13 stopni wspólnym ogniskiem i nocką w hamaku. Na kolacje kucharz serwował „kieszonki na winie”, czyli kieszonki z aluminiowej foli faszerowane tym co się pod rękę nawinie. Siekana cebula, papryka i cukinia z dużą ilością obranych ząbków czosnku. Wszystko wrzucone na żar i pieczone do momentu kiedy z kieszonki porządnie bucha para.
Smak wyśmienity, ale konsystencja dania absolutnie wyklucza publikacje zdjęć :) Robiliśmy również próbę przygotowania wegańskich szaszłyków, z równie mizernym wizualnym efektem. Wyszły bardzo smaczne czarne węgielki o smaku zieleniny. Sprawę trochę komplikowała temperatura, cukinia po wyjęciu z plecaka była zamrożona na kość.
Nad przepisami trzeba jeszcze trochę popracować.
Niestety taki nasz los, niektóre wegetariańskie dania są dużo trudniejsze w przyrządzeniu od przysłowiowej kiełbasy na patyku
Na razie do usłychu wypatruję mrozu i ruszam w teren robić lody malinowe.