Nowy Bufet

Nowy Bufet Nowy Bufet to bar, który oferuje kanapki ruben, focaccie, tarty, wspaniałe desery i pyszne lancze. MPK. Od grudnia 2013 punktu nie ma. Ale wiecie co jest?

Wielu Krakusów i studentów krakowskich uczelni pamięta zapewne punkt sprzedaży biletów. Ja jestem. Jestem od rana do późnego popołudnia, od poniedziałku do piątku wraz z moją ekipą. Biletów wprawdzie nie ma (chociaż uwzględniając ilość ludzi o nie pytających zastanawiam się nad ich wprowadzeniem w pakiecie z kawą). Otworzyliśmy Nowy Bufet, który w opozycji do bufetów starego typu będzie karmił cie

kawie, niesztampowo, zmiennie. Nie znajdziecie tu panierowanej ryby ani żurku z torebki. Kompotu nie wykluczam, ale reszta będzie zupełnie inna. Stawiamy na domowe focaccie z włoskimi serami, wędlinami i pastami. Stawiamy na kanapki ze szczytu światowych rankingów (a nie bez kozery są na podium od lat). Stawiamy na tarty, naleśniki amerykańskie i muffinki bez posmaku proszku do pieczenia. To wszystko oferujemy Wam w naprawdę przystępnych barowych cenach, ale w jakości jakiej nie powstydziłaby się restauracja. Do tego starannie wybieramy muzykę – żadnego sformatowanego radia, żadnych instrumentalnych wersji evergreenów, by ominąć opłaty. Przede wszystkim zaś, ze względu na nasze położenie w sąsiedztwie sądów, prokuratury i urzędów – oferujemy to wszystko szybko, sprawnie i estetycznie podane. Chcemy by wszyscy goście, którzy kiedykolwiek tu trafią, stali się stałymi bywalcami.

Dzisiaj wrzucam Wam to samo zdjęcie co wczoraj, ponieważ w kwestii zup dziś nadal jest chłodnik. Plus dorzucam zdjęcie d...
26/06/2026

Dzisiaj wrzucam Wam to samo zdjęcie co wczoraj, ponieważ w kwestii zup dziś nadal jest chłodnik. Plus dorzucam zdjęcie dzisiejszej tarty. To znaczy zrobiłam nowy, bo nie ma sensu sprzedawać innej zupy. Znalazłam też pomysł na wykorzystanie solonej ricotty do lanczu. W ogóle dzisiejsze dania są tak bardzo jak się da dostosowane do upału. Nie będę już się rozpisywać, bo nie mam za dużo czasu - przejdę prosto do menu:
- chłodnik litewski z jajkiem
- makaron linguine ze świeżymi pomidorami, oliwą extra vergine, bazylią i podsmażonym lekko czosnkiem, podawany z serem RICOTTA SALATA
- tarta z boczniakami, mozzarellą fior di latte i oliwą truflową.

W zeszłym tygodniu już po raz piąty odbyło się spotkanie Kolegium Kobiet. Tym razem ugościła nas Manggha - Muzeum Sztuki...
25/06/2026

W zeszłym tygodniu już po raz piąty odbyło się spotkanie Kolegium Kobiet. Tym razem ugościła nas Manggha - Muzeum Sztuki i Techniki japońskiej, które dobrze znacie. Usłyszałyśmy historię powstania muzeum, zwiedziłyśmy nowy budynek na nowoczesne eksponaty i budynek główny, w którym najlepiej prezentuje się japońska sztuka tradycyjna. Dowiedziałyśmy się o kilku trikach architektonicznych - na przykład o tym, że dach robili polscy górale. Przy okazji przeszłyśmy przez wystawę poświęconą Andrzejowi Wajdzie, przygotowaną przez jego żonę Krystynę Zachwatowicz z prywatnych materiałów. Krystyna Zachwatowicz - Wajda pełni także funkcję prezesa Fundacji Kyoto - Kraków, z inicjatywy której Manggha powstała.
Ale najciekawsze (dla mnie) nastąpiło po zwiedzaniu. Dorota Leśniak - Rychlak przygotowała dla nas prelekcję „Architektura więzi” . Dorota jest redaktorką naczelną magazynu architektonicznego „Autoportret”, wydawanego przez MiK. Można go kupić w Empiku, a można też zupełnie za darmo przeczytać wszystkie numery na ich stronie. Polecam Wam, bo to rzecz bardzo ciekawa. Temat prelekcji też mnie zaciekawił, bo architektura więzi to taka architektura, która pomaga spotykać się ludziom, pomaga spędzać im razem czas, sprzyja spotkaniom. To dobrze zaprojektowane budynki - za komuny zbudowano ich całkiem sporo. Teraz trend jest w odwrocie, bo nad wszystkim czuwa wszechpotężny Deweloper, który ma inne priorytety. Architektura więzi to kluby osiedlowe, suszarnie, to dobrze zaprojektowane przedszkola i szkoły, to nawet ławeczki przed każdą klatką w bloku (pomyślcie jaką rolę odegrały w polskim hip hopie!. Na co dzień nawet nie zastanawiamy się, jaki ważny wpływ ma architektura na nasze życie. Prosty przykład - znajomy mówił kiedyś, że jego babcia chodzi na spacery tylko tamtędy gdzie są ławeczki i można sobie odpoczywać co pewien czas. Niby nic, a brak ławek może starszą osobę wykluczyć ze spacerowania.
Temat pasjonujący, a muszę powiedzieć, że i w naszej kamienicy jest cegiełka do budowania więzi, bo mamy na parterze miejski Klub Aktywizacji Mieszkańców, który robi naprawdę dobrą robotę.
W związku z naszym spotkaniem w piątkowym dodatku do Gazety Wyborczej ukaże się tekst na ten temat, okraszony zdjęciami ze spotkania. Ja na pewno nabędę kilka egzemplarzy ze względu na liczną rodzinę. A Wy - jeśli macie ochotę.
Tymczasem pora przejść do menu:
- chłodnik litewski z jajkiem
- zupę z włoskiej kapusty
- wegańskie kokosowe curry z ciecierzycy, dyni i batatów, ze szpinakiem orzeszkami ziemnymi, kolendrą i ryżem basmati.

Zamówiłam u dostawcy - w niezawodnej firmie Fattorie Del Duca - soloną ricottę. Trochę dla sprawdzenie, trochę żeby doda...
24/06/2026

Zamówiłam u dostawcy - w niezawodnej firmie Fattorie Del Duca - soloną ricottę. Trochę dla sprawdzenie, trochę żeby dodawać do tarty lub do makaronów. I trochę na nasz copiątkowy “włoski styl życia”. To to ricotty sprasowanej i podsuszonej, w smaku podobnej do naszego niewędzonego oscypka. Przyszło trochę sporo - więcej niż zamawiałam, ale już mam pomysł na jej wykorzystanie. Poza tym przymierzam się do wprowadzenia do menu pasta alla norma. Najpierw zrobię w weekend w domu, a potem króliki doświadczalne zrobię z Was. Doświadczenie będzie raczej z tych pozytywnych, więc tym razem króliczki nie ucierpią.
Dziś ricotta sałata ubogaca swoim smakiem tartę wytrawną. A pełne menu poniżej:
- zupa z włoskiej kapusty z pesto, pomidorami, ryżem i serem grana padano
- perski kurczak z suszonymi śliwkami, bulgurem i miętą - wyjątkowo smaczne danie, w którym niby kurczak gra główną rolę, a konsumenci i tak delektują się smakiem nabrzmiałych słodkich suszonych śliwek, których jest tam całkiem sporo
- chili con carne - siedem porcji
- tarta z grillowaną cukinią, soloną ricottą i suszonym czosnkiem niedźwiedzim.

24/06/2026

To pierwsza nagrywka z użyciem zakupionego sprzętu. Nie jest zupełnie na temat, nawet nie zrobiłam jej w Nowym Bufecie bo odebrałam przesyłkę już po pracy. Ale skoro pierwsza to Wam pokazuję - wiem że lubicie czasem patrzeć na pajacowanie!

Trochę się obawialiśmy wczoraj, czy Sloppy Joe się sprzeda. W końcu był poniedziałek, a poniedziałki zwykle są spokojnie...
23/06/2026

Trochę się obawialiśmy wczoraj, czy Sloppy Joe się sprzeda. W końcu był poniedziałek, a poniedziałki zwykle są spokojniejsze. Poza tym ta ogromna ulewa tuż przed godzinami szczytu nie napawała nas optymizmem. Po trzecie - nie byłam pewna, czy mój marketing będzie miał siłę przebicia.
Wszystko jednak poszło zgodnie z planem. I to z takim planem, o którym zwykle nawet nie marzymy, który chcielibyśmy, żeby się ziścił, ale rzadko tak się dzieje. Bo Sloppy Joe owszem - sprzedał się, ale bez dwóch porcji. Co to oznacza dla nas? Ja mogłam zjeść jedną kanapkę wczoraj na obiad, a małżonek ostatnią na dzisiejsze śniadanie. Mogliśmy więc spróbować własnego ekstra wyrobu, co nie jest takie oczywiste, zapewniam Was. Wiadomo - mogłam po prostu sobie zjeść, nie oglądając się na sprzedaż - nawet rozmawiałam o tym ze swoim klientem. No ale ja wolę, żebyście to Wy spróbowali, bo ja zawsze sobie poradzę. A to makaron, a to focaccia, Ruben lub obwarzanek. Są oczywiście dni, kiedy nic z wymienionych rzeczy nie zostaje i wtedy jest problem żywieniowy. Ale to już opowieść na inną okazję, bo chcę Was zapoznać z menu i przygotować sobie drugie śniadanie.
A oto propozycje:
- krem brokułowy z fetą
- JEDNA PORCJA kremu paprykowo-pomidorowego
- chili con carne z mielonej wołowiny z papryką, fasolą, śmietaną i kolendrą, podawane z grillowaną pszenną tortillą
- farfalle ze świeżym pesto i serem grana padano
- tarta szparagowa z mozzarellą fior di latte i pestkami dyni.
-

Zdjęcie Was nie myli, ja też się nie pomyliłam w tworzeniu posta. Tak - Sloppy Joe is back! Postanowiliśmy z małżonkiem ...
22/06/2026

Zdjęcie Was nie myli, ja też się nie pomyliłam w tworzeniu posta. Tak - Sloppy Joe is back! Postanowiliśmy z małżonkiem w zeszłym tygodniu, że przygotujemy trochę więcej ragu bolońskiego, żeby z tego co zostanie przygotować na poniedziałek Sloppy Joe. Udało się nam to wszystko spalić, bo normalny lancze też powstał. Ta pyszna kanapka bywała u nas czasami kilka ładnych lat temu i postanowiliśmy trochę Was rozpieścić i ją dziś zaserwować. Kanapka to amerykański klasyk, a surówka, którą widzicie obok to wariacja na temat KOLESŁAWA (sorry, nie mogłam się powstrzymać 😄) - czerwona i biała kapusta, marchewka, sok i skórka z cytryny i kilka innych składników. Mam cichą nadzieję, że starczy i dla nas, ale jeśli zamówcie wszystko co mamy, też będę zadowolona, bo będzie to znaczyło, że wielu z Was miało ochotę, by dziś przyjść właśnie do nas i spróbować dawno niewidzianej pyszności. Niektórzy z Was kiedyś u nas próbowali, ale iekszosc pewnie nie. Dlatego zachęcam serdecznie.
Zachęcam też do innych propozycji, bo lancz jest - raczej lekki, bo dżin dziś ciężki. A oto wszystkie propozycje:
- krem paprykowo-pomidorowy z oliwą
- makaron farfalle ze świeżym pesto z bazylii i tartym serem grana padano - przypominam że udoskonaliłam swoje pesto i teraz smakuje jeszcze lepiej
- SLOPPY JOE - kanapka z ragu z wołowiny i warzyw, cheddarem, nachosami (one wspaniale chrupią i są wisienką na torcie), plus surówka z czerwonej i białej kapusty
- tarta szparagowa z fetą i pomidorkami.

Wczoraj nasza stała klientka załapała się przed piętnastą na ostatnią porcję zupy. Powiedziała że urzekł ją bób w zupie,...
19/06/2026

Wczoraj nasza stała klientka załapała się przed piętnastą na ostatnią porcję zupy. Powiedziała że urzekł ją bób w zupie, bo jest jego wielką fanką. Zachęciła mnie, żebym koniecznie spróbowała bobu w wersji smażonej nieobieranej i zaczęła prawie poetycko rozwodzić się nad najwyższymi walorami organoleptycznymi tego dania. Opowiedziała mi, że tam, gdzie pracuje jej mąż, pracował kiedyś pewien pan - dziś niestety już emeryt. W bobowym sezonie pan zawsze przywoził ze sobą do pracy zakupione wcześniej kilogramowe torebki z bobem. Torebki umieszczał w pracowniczej lodówce, a chętni mogli od niego ten bób kupować. Chętnych zawsze było wielu, a lodówka przedzierzgała się w BOBOMAT. Bardzo mnie ten bobomat rozbawił, tak jak moja interlokutorka, która określiła siebie jako BOBOFILA.
Kiedy rozmawiałyśmy, temat z bobu zszedł na jedzenie na mieście. Powiedziałam, że ja na mieście nie jadam. Ale za chwilę wychyliłam się do niej (siedziała przy słynnym stoliku za nadstawką, gdzie przy złych wiatrach można zostać klientem zapomnianym, bo znika się z zasięgu wzroku), bo wpadłam na myśl, że w zasadzie to jest inaczej. Przecież ja codziennie od poniedziałku do piątku jadam na mieście! A źe to u siebie na mieście - nie bądźmy drobiazgowi.
Zapowiadana fala upałów jest już medialnym straszakiem, postanowiłam więc wyjść jej naprzeciw. I zrobiłam chłodnik. A wszystkie dania lanczowe znajdziecie poniżej:
- gazpacho - hiszpański chłodnik z pomidorów i papryki, z ogórkami, czosnkiem, dymką, chlebem, oliwą i kuminem
- kokosowe wegańskie curry z bakłażanem, brokułami, papryką i cukinią
- OSIEM PORCJI fusili z ragu bolońskim
- tarta z cukinią, wędzonym boczkiem i mozzarellą.

Najbardziej nie lubię obierać ugotowanych jajek i ugotowanego bobu. No, może bób jest na drugim miejscu, bo jajka są kap...
18/06/2026

Najbardziej nie lubię obierać ugotowanych jajek i ugotowanego bobu. No, może bób jest na drugim miejscu, bo jajka są kapryśne i czasem naprawdę nie współpracują. Dzisiejszy bób współpracował całkiem nieźle, ale i tak pozbawienie go szarozielonych po ugotowaniu łupinek zajęło mi sporo czasu. Przyzwyczaiłam się już do tego, że ostatnie pół godziny przed otwarciem to walka, to sprint, to przyśpieszone obroty. Prawie się udało zdążyć na czas - w garnkach gotuje się jeszcze zupa i dusi się sos do makaronu.
Szczerze. Szczerze to nie wiem, co chciałam napisać, bo przerwałam na chwilę żeby cis zanieść do lodówki, ale straciłam wątek. No ale w zamian napiszę Wam, że do dzisiejszej zupy dodałam mieszanki przypraw, którą kupiłam kilka miesięcy temu w tureckim sklepie na Starowiślnej. Cieszę się, że w końcu znalazłam do niej zastosowanie.
A jeśli jesteście ciekawi co dla Was mamy - oto propozycje:
- zupa z zielonych warzyw: fasolki szparagowej, cukinii i bobu; z niezielonych dodałam jeszcze ziemniaki
- makaron fusili z ragu bolońskim z mielonej wołowiny z warzywami, podawany z natką pietruszki i tartym serem Grana Padano
- tarta szparagowa z kozim serem i czarnym sezamem.

Dziś jest całkiem fajne menu. Miałam robić zupełnie inną zupę, ale musiałam szybko zmodyfikować plany i pobiegłam do bud...
17/06/2026

Dziś jest całkiem fajne menu. Miałam robić zupełnie inną zupę, ale musiałam szybko zmodyfikować plany i pobiegłam do budki po pomidory lima. Zrobiłam z nich zupę krem, która ma piękny pomarańczowy kolor. Jest jaśniejsza ze względu na to, że świeże pomidory nie sa tak intensywnie czerwone jak te włoskie z puszki. W zupie znalazły się taż podsmażone na oliwie czosnek, seler korzeniowy i cebula, oraz gotowana marchewka.
Jako danie główne jest butter chicken, który wychodzi mi coraz lepszy, z czego jestem bardzo zadowolona. Od jakiegoś czasu używam cynamonu cejlońskiego który jest tutaj składnikiem mieszanki garam masala. Cejloński jest delikatniejszy w smaku i bardziej złożony, a także ma jaśniejszy kolor. Zdecydowanie cała garam masala nabrała dziki pęki niemu innego charakteru. Tarta też jest pyszna, ale przecież nie wymienię Wam wszystkiego w opisie, bo muszą być też podpunkty dla tych, którzy czytają tylko menu.
Tor więc pełne menu na dziś:
- krem ze świeżych pomidorów
- krem z cukinii - SZEŚĆ PORCJI
- butter chicken - kawałki piersi kurczaka marynowane w jogurcie, w sosie maślano-orzechowym, podawane ze ryżem basmati i świeżą kolendrą
- tarta z pieczoną czerwoną papryką, fetą i pestkami dyni.

Zawsze kiedy piszę, że do makaronu albo zupy jest tarty ser Grana Padano, dokładnie ten ser mam na myśli. Nie “ser tarty...
16/06/2026

Zawsze kiedy piszę, że do makaronu albo zupy jest tarty ser Grana Padano, dokładnie ten ser mam na myśli. Nie “ser tarty typu włoskiego”, nie “twardy tarty ser”, ale właśnie tam konkretny produkt. Ser o chronionym, ale dość szerokim pochodzeniu - wytwarzany jest w dolinie Padu, Emilii Romanii, Veneto, Lombardii i w malutkimi górskim regionie Trydent - Górna Adyga. Nie jest tak zawężony terytorialnie jak Parmiggiano Reggiano, który obejmuje tylko kilka prowincji. Ta różnica jest zasadnicza, bo przekłada się na cenę, poza tym Parmiggiano Reggiano zwykle dłużej dojrzewa - 24, albo nawet 36 miesięcy. Takim trzyletnim serem nawet nie posyłałabym makaronu, bo byłoby mi go szkoda - raczej zostawiłabym na piątkowy “włoski styl życia” do deski serów - ma on już w sobie takie serowe kryształki i jest produktem premium. Przynajmniej tutaj w Polsce.
A Grana Padano to bardzo dobrej jakości ser, którego używa się raczej do tarcia, chociaż piątkowa deska serów też się go nie powstydzi.
To tyle tytułem zapoznania Was z jednym konkretnym składnikiem jednego lancze owego dania. I to nie głównym składnikiem, a smakowitym dodatkiem. Na szczęście w międzyczasie zdążyłam zjeść drugie śniadanie.
Teraz czas na zaznajomienie Was z całym lanczem. Oto on:
- krem z cukinii z grzankami
- botwinka z dodatkiem jogurtu, dymki i koperku - PIĘĆ PORCJI
- makaron cannelloni nadziewany szpinakiem, ricottą i mozzarellą, zapiekany w sosie rosè, posypany rzeczonym serem Grana Padano
- DZIESIĘĆ PORCJI marokańskiego tażina z kurczaka, z suszonymi morelami, prażonymi migdałami, kolendrą i bulgurem
- tarta z boczniakami, cheddarem i pomidorkami.

Adres

Mogilska 15a
Kraków
31-542

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 10:00 - 15:00
Wtorek 10:00 - 15:00
Środa 10:00 - 15:00
Czwartek 10:00 - 15:00
Piątek 10:00 - 15:00

Telefon

123461749

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Nowy Bufet umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij